czwartek, 14 lutego 2019

#237 Dwór Szronu i Blasku Gwiazd - Sarah J. Maas ~Za gwiazdy, które słuchają... I marzenia, które się spełniają.~


Czułam metaliczny zapach krwi. Otaczał mnie z każdej strony. Czerwony płyn pokrywał moje dłonie. Nie rozumiałam, co się dzieje. Czułam strach. Niewyobrażalny strach oraz pustkę. Niepokojąca cisza dzwoniła w moich uszach. Miałam wrażenie, jakby coś zostało ze mnie wyrwane. Bałam się spojrzeć w dół. Wyczuwałam przy sobie jeszcze ciepłe ciało. Nie rozumiałam, dlaczego się przy nim znajduję. Powinnam spojrzeć w dół, ale nie mogłam. Czułam, że stało się coś złego. Coś, czego nie mogłam powstrzymać. Cisza. Ta okropna, bolesna cisza była przerażająca. Wystarczyłby mi tylko szept. Nic więcej. Nie mogłam dłużej odwracać wzroku. Musiał spojrzeć na to, co leżało przy mnie. Nie. Nie to. Kogoś. Musiałam spojrzeć na kogoś, kto leżał martwy u mych stóp. Nie wiedziałam, kim jest, ale czułam, że jest dla mnie ważny. Moje ręce drżały. Czułam pustkę. Byłam niczym. Byłam sama. Moje serce zostało wyrwane. Dlaczego? Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Powoli zaczęłam kierować wzrok w dół. Najpierw zobaczyłam zgruchotane czarne skrzydła. Przesunęłam wzrok na zakrwawione, umięśnione ręce. Wiedziałam, że to, co zaraz zobaczę, złamie mnie do końca. Bałam się tego, ale musiałam to zrobić. Powoli przesuwałam wzrok, aż zobaczyłam twarz... Obudziłam się z krzykiem. Znów to samo. Kolejny koszmar. To, co się stało w trakcie bitwy, zawsze będzie mnie nawiedzało. Choć wygraliśmy, wiedziałam, że to nie koniec...

niedziela, 20 stycznia 2019

#236 Mam na imię Zero - Luigi Ballerini ~Prawda jest lepsza od kłamstwa...~


Parzyło. Ból był tak wielki, że nie potrafił powstrzymać krzyku. Nigdy jeszcze tak bardzo nie cierpiał. Wielokrotnie łamał sobie kości, wykonując wszystkie ćwiczenia. Gdy był chory lub się zranił, Madar zawsze była przy nim. Czuł, że jest jego rodziną. Kimś, na kim zawsze może polegać. Wspierała go, uczyła i czyniła lepszym. Tym razem nie mogła mu pomóc. Trafił na przeszkodę, której nie potrafił pokonać. Nikt nie mógł mu pomóc. Na początku padła elektryczność w jego Świecie. Zapadła ciemność. Nie wiedział co robić. Był tak bardzo przerażony, aż w końcu otworzył sekretne drzwi, których nigdy wcześniej nie widział. Przeszedł przez nie i trafił do jakiegoś dziwnego miejsca. Biały puch parzył go swym zimnem w bose stopy, dziwny podmuch z klimatyzacji, której tak naprawdę nie było widać, szargał jego włosy. W tym dziwnym miejscu było tak bardzo czysto. Musiał znaleźć Madar. Tylko ona mogła mu pomóc. Pamiętał, że po kilku kwadransach nie miał już siły iść dalej. Padł na zabrudzony puch i zamknął oczy. Nie potrafił ich już otworzyć, ale wtedy przez resztki świadomości poczuł, że ktoś jest przy nim. Usłyszał głos. Kogoś dziwnego, obcego. Bał się. Nie miał sił się bronić. Zapadł w sen. A teraz, obudził się i został zraniony. Ta osoba. Kobieta... Położyła swoją dłoń na jego ramieniu. Zabolało. Nigdy nikt go nie dotykał. Nigdy przy nim nikogo nie było. Myślał, że jest sam, a tu nagle zobaczył kogoś jeszcze...

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

#235 Uwikłani. Grzeszne noce - Laurelin Paige ~Czasami należy przestać się kontrolować...~


Nigdy się nie skarżyłam. Wiedziałam, że nikt mi nie pomoże. Walczyłam. Ciągle byłam gotowa do walki. I nadal jestem. Nigdy sobie nie odpuszczam. Nie stać mnie na taki luksus. Muszę być najlepsza. Twarda i profesjonalna. Nie mogę dać się wygryźć. Moje życie nigdy nie było łatwe. Brutalność ojca w stosunku do mnie i mojego młodszego rodzeństwa odcisnęła na nas swoje piętno. Staram się, jak mogę, aby uchronić ich przed złem całego świata, ale nie zawsze mi się to udaje. Czasami boję się, że nigdy nie zdołam uwolnić się z wiążących mnie żelaznych łańcuchów, które stworzyłam sama. Powinnam mieć nad nimi jakąś kontrolę, ale nie ma. Czuję się niezwykle słaba. Trudno mi to przyznać nawet sama przed sobą. Czasami zazdroszczę innym ludziom. Mają obok siebie kogoś, komu mogą bezgranicznie ufać. Wiedzą, że przy tej osobie są bezpieczne. Mogą pozwolić sobie na słabość. Nie sądzę, abym kiedykolwiek mogła zaufać komuś w ten sposób. Odsłonić się całkowicie przed inną osobą – to brzmi absurdalnie. Muszę przestać się nad sobą użalać. To nie czas ani miejsce. Nigdy nie będzie na to odpowiedniej chwili. Muszę znów powstać do walki. Choć nie. Chwila. Przecież nigdy nie przestałam walczyć. Nie darowałam nawet jednej minuty. Muszę mieć wszystko pod kontrolą, ale ostatnio coraz bardziej marzę o tym, aby być zniewoloną…

#234 Piekielna miłość - K. N. Haner ~Utrata nadziei to prosta droga do grobu...~


Czasami mamy ochotę się poddać. Ciągła walka z przeciwnościami losu okraszona wielkim cierpieniem i druzgocącymi serce łzami daje się tak bardzo we znaki, że pragniemy odpuścić. Zapomnieć. Przestać istnieć. Wydaje nam się, że tylko śmierć może przynieść ukojenie naszym zranionym duszom. Pragniemy tego spokoju za wszelką cenę. Wszyscy i wszystko odchodzi w zapomnienie, a my skupiamy się na jednym, jedynym celu - końcu. Chcemy powstrzymać łzy. Zatrzymać bicie serca. Nie patrzeć na tych, którzy nas zranili. Nie rozglądać się za tymi, za którymi tak bardzo tęsknimy. Mamy dość... Życia. Wywołuje ono w nas wielki, przerażający strach. Obezwładnia nas i niszczy. Powoli, dzień po dniu, oddajemy się w objęcia śmierci. Pozwalamy jej odebrać to, czego tak bardzo się boimy. Dlaczego? Czemu nie potrafimy zmierzyć się ze strachem? Z jakiej racji nie podnosimy się po upadkach? Dlaczego nie walczymy? Boimy się - szepczemy w ciemności. Dość. Koniec z ukrywaniem się. Wyjdźmy w końcu na zewnątrz i podejmijmy walkę o życie. Pokochajmy je ze wszystkimi ranami. Pozwólmy, aby nas poprowadziło. Odnajdźmy nadzieję. Pamiętajcie: nigdy nie mówcie, że coś jest niemożliwe do zrealizowania! Pokochajcie samych siebie.
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.