poniedziałek, 22 maja 2017

#138 Wróbelek z kości - Zana Fraillon ~Prawdziwa przyjaźń nie ma żadnych ograniczeń!~


Czy w poszukiwaniu nowej ojczyzny można zabłądzić? Różnie o nich mówią: uchodźcy, imigranci, czasami pojawiają się brutalne, okrutne słowa. Większość ludzi miesza ich z błotem. W końcu to mordercy, którzy pragną grabić i niszczyć nasz świat. Nikt nie chce dać im schronienia. A czy pomyśleliście kiedyś, że prawda jest inna? Czy bierzecie pod uwagę, że ludzie, którzy opuszczają swój kraj, mają powód, by to zrobić? Wyobraźcie sobie, że nasz kraj ogarnia wojna. Gdzie nie spojrzymy, patrzymy na okrutny rozlew krwi, tysiące ofiar. Brak nam żywności, nigdzie nie czujemy się bezpiecznie. Pragniemy odejść i odnaleźć miejsce, które stanie się naszym nowym domem. Czy naprawdę tak trudno to zrozumieć? Media kreują uchodźców na zabójców, terrorystów, ale większość z nich pragnie tylko nowego życia, a my to im uniemożliwiamy. Ostatnio słyszałam wypowiedzi innych osób, które twierdzą, że dorośli mężczyźni powinni walczyć o swój kraj. Pomyślcie o tym, że większość tych "dorosłych" to dzieciaki dopiero wchodzące w dorosłość, które pragną zostać z rodziną i czuć się bezpiecznie. Przecież nie podejmowaliby się ucieczki przez morze, które może ich zabić, gdyby mogli zostać. Nic by to im nie dało. Każdego dnia walczą o życie - czy to w ojczystym kraju, czy na morzu, czy w obozach dla uchodźców. Nic tego nie zmieni. Czy naprawdę jesteśmy tak bardzo zapatrzeni w siebie, że nie widzimy ich cierpienia? Chciałabym zaprosić was do przeczytania recenzji, a zarazem sięgnięcia po książkę Zany Fraillon pt. ,,Wróbelek z kości", która poruszyła najczulsze struny mojej duszy, sprawiła, że spojrzałam na świat z innej perspektywy i zmusiła do ujrzenia cierpienia innych ludzi, o którym zapominałam. Nic nie jest takie, jak na początku się wydaje. Każda historia ma swoje drugie dno, a nikt z nas nie pozna tak naprawdę bólu drugiego człowieka. Zapraszam do zapoznania się z recenzją!

,,Tym, którzy nie dają oślepiać się blaskowi i ogłuszać ciszą, którzy mają dość odwagi, aby pytać, i dość ciekawości, by poznawać. Tym, którzy pamiętają. Dokonacie zmiany. I nam, pozostałym, dla nauki."

Wyjątkowa książka o sile przyjaźni i potędze opowieści. Ta boleśnie aktualna pozycja zaprasza nas do świata uchodźców i wykluczonych, a przecież takich samych jak my – na wolności.
Subhi urodził się w obozie dla uchodźców. Nie zna innego świata. Tęskni za tatą i czeka na niego, marzy o dniu spotkania. Pewnego dnia poznaje Jimmy, dziewczynkę zza muru, która prosi go o przeczytanie książki podarowanej jej przez nieżyjącą mamę. Razem pogrążają się w świecie marzeń.
„Wróbelek z kości” to napisana piękną prozą, niezwykłym – prostym, ale pięknym - językiem dziecka, książka, która magię łączy z brutalną realnością. Wielka powieść o przyjaźni między chłopcem mieszkającym w obozie uchodźców a dziewczynką „z drugiej strony drutów”, sile ludzkiego ducha, o tym, że każdy z nas może pomóc drugiemu człowiekowi. Poruszająca, piękna historia o smutku, ale i wielkiej nadziei. Z zapartym tchem śledzimy losy niemożliwej przyjaźni i wzruszamy się losem bohaterów.

,,Czasem w nocy ziemia na dworze zmienia się w piękny ocean. Czerwony jak słońce i głęboki jak niebo. Leżę w łóżku, z policzkiem przygniecionym stopą Queeny, i słucham, jak fale pluskają o namiot. Queeny mówi, że zgłupiałem, żeby gadać takie rzeczy. Ale to prawda. Tylko ona tego nie widzi i już. Nasza mama mówi, że na świecie są ludzie, którzy widzą przywiewane północnym wiatrem i rozsiane w ciemności drobinki wszechświata. Queeny nigdy nie zagląda w ciemność. Nawet nie mruży oczu."

Sibhi nie zna innego życia, niż porcjowanie żywności, która ledwo wystarcza na jednego człowieka, nieznośny upał powodujący bolesne odparzenia, patrzenie na powolną śmierć matki z wycieńczenia. Chłopiec jako pierwsze dziecko urodzone w obozie dla uchodźców, nie ma wspomnień z dawnej ojczyzny, więc stara się poznawać wszelkie historyjki z odległych miast, które mają mu pomóc przetrwać. Sibhi nie wie, czym jest wolność, a wieloletnie czekanie na powrót taty sprawia, że chłopiec powoli zaczyna dostrzegać smutek ludzi, którzy wraz z nim są zamknięci w obozie. Jedynym jego ukojeniem jest Nocne Morze, które według chłopca przynosi prezenty od jego taty. Pewnego dnia w obozie, gdy już wszyscy śpią, pojawia się dziewczynka z drugiej strony. Jimmy wychowała się w duchu wolności, a tragiczna śmierć matki odebrała wszelką radość całej rodzinie. Dziewczynka nie wie, co to ograniczenia, a w poszukiwaniu kogoś, kto przeczyta jej bajki matki ,udaje się do obozu dla uchodźców. Pierwsze spotkanie, pierwszy uśmiech, pierwszy fragment baśni przybliżają do siebie dzieci, które z czasem nie potrafią się codziennie nie spotykać. Pomiędzy Jimmy, a Subhim nawiązuje się przyjaźń, ale czy przetrwa ona w pogarszającym się stanie ludzi, którzy pragną się wydostać z obozu? Napięcie zagęszcza powietrze, wszyscy na coś czekają, a dwójka dzieci musi poradzić sobie z nadciągającymi kłopotami...

,,-Dawno kiedyś - mówi mama cichym głosem - tu nic deszcz w tym kraju. Wiele lat nic deszcz. Potem ty być urodzony, Subhi, i ten deszcz spadać z niebo. Taki po prostu. Tak jakby on czekać, żeby spaść na twoja głowa. Tak jakby cały kraj czekać. Tylko na ciebie."

,,Wróbelek z kości" to napisana prostym językiem powieść, w której wyobraźnia odgrywa kluczową rolę - jest ostoją, która ratuje przed każdym niebezpieczeństwem, zapowiedzią lepszego świata, który tylko czeka na odkrycie, a przede wszystkim wolnością, której nikt nie może odebrać. To jedna z tych historii, które naprawdę mocno poruszają. Ukazana jest w niej walka o wolność, ucieczka z jednej pułapki do drugiej, która powoduje rozpacz, ludzką bezsilność i niesprawiedliwość. ,,Wróbelek z kości" opowiada o społeczeństwie, które pragnąc lepszego, bezpieczniejszego życia, wyruszyło w pełną niebezpieczeństwo podróż, by zamiast nowego domu, zyskać zapyziały materac w wielkim namiocie i mur, który oddziela od innych. Autorka opisała cierpienie tysięcy uchodźców z perspektywy dwójki dzieci - Subhiego, urodzonego w obozie chłopca, który, choć widzi nieograniczoną rozpacz w oczach swoich bliskich, nigdy nie traci nadziei na lepsze jutro oraz Jimmie - dziewczynki, której rodzina po śmierci matki powoli się rozpada. Gdy ich drogi się krzyżują, mamy okazję zobaczyć diametralną różnicę w ich światach. Chłopiec jest niezwykle szczęśliwy, gdy dostanie coś innego do jedzenia niż kleik, a Jimmie wychowana w duchu wolności pragnie ciągle odkrywać nowe rzeczy i pragnie coraz więcej. Zana Fraillon pięknie opisała jedno z najpiękniejszych uczuć - miłość rodzącą się między dziećmi. Nie jest ona pełna namiętności, to raczej przyjacielskie uczucie, które ukazuje siłę, która tkwi w jednej osobie, która może zmienić wszystko!

,,Kiedy byłem mały, mama wciąż śpiewała. Piosenki z najróżniejszych stron i zawsze wesołe i pogodne. Niektóre w języku Rohingja i chociaż nie wszystko rozumiałem, to lubiłem je najbardziej. Jedna była o pływaniu wśród gwiazd i gonitwie z wiatrem. Gdy zaśpiewamy wszyscy razem, pieśń nasza rozświetli ciemność. Tamte piosenki i tamte śpiewania zmieniały ciężkość w powietrzu, tak że potem tę radość i te uśmiech nosiliśmy długo, długo. Ale to się nie dzieje już od bardzo dawna. Mama dawno nie śpiewała. Nie wiem, czy pamięta jeszcze słowa."

Historie bohaterów tej książki poruszają serce. Nie mam na myśli, tylko głównych postaci, ale również te poboczne. Kobiety, mężczyzn, dzieci, które każdego dnia walczą z przeciwnościami losu. Zmuszeni są obserwować powolną śmierć swoich bliskich. Uciekając z kraju dotkniętego wojną, przemierzając niebezpieczne morze, aż w końcu zamknięci w obozie, z którego nie ma wyjścia, nie tracą nadziei na lepsze jutro. Jestem pod wielkim wrażeniem ich siły i niezłomnej woli, która kiedyś zapewne zostanie wynagrodzona. Wracając do głównych bohaterów, autorka uczyniła nimi dzieci. Chłopiec Subhi jako pierwsze dziecko urodził się w obozie dla uchodźców. Nie zna innego życia niż ciągłe zamknięcie za murem, którego nie można pod żadnym pozorem przekroczyć, walkę o każdą kroplę wody z nieznośnym upałem i ciągłe oglądanie chorób, które wyniszczają jego współtowarzyszy. Wydawałoby się, że chłopiec już dawno powinien się załamać, ale chęć życia, słuchanie opowieści oraz nieograniczona wyobraźnia pomagają mu nie utracić silnej woli i sprawiają, że każdego dnia znajduje powód do uśmiechu. Jimmie straciła matkę, a jej ojciec przeżył załamanie nerwowego. Jedynym jej opiekunem jest starszy brat, ale nawet on nie potrafi zapełnić pustki w jej sercu. Kiedy żądna przygód dziewczynka udaje się do obozu dla uchodźców i pod wpływem nocy nawiązuje znajomość z Subhim, opowieści opowiadane przez jej matkę, zaczynają ich łączyć. Przyjaźni, która się między nimi rodzi, nic nie zniszczy!

,,-Był sobie chłopak z zawieszenia, miał na imię Eli - szepczę. Sarah pochyla się nade mną, by lepiej słyszeć. - Miał zrobić coś ważnego.Gdy się oglądam, Harvey ma w oczach tylko smutek. Łza spływa mu po policzku. Widząc, co robię Harveyowi, serce krwawi większym bólem, niż sądziłem, że mogłoby pomieścić. A Harvey mnie kocha. Kiwa głową, że jest okej. Że rozumie. Odchodzi. I nie spotykam go już ani razu. Nigdy."

,,Wróbelek z kości" to wzruszająca, niezwykle smutna, a zarazem pełna nadziei i piękna powieść, która wywiera wielki wpływ na nasze postrzeganie świata. Ukazuje inne scenariusze, mówi o tym, że nasz osąd może być błędny i ukazuje cierpienie tysięcy ludzi, o którym tak łatwo zapominamy. Wielokrotnie sprawiała, że moje serce krwawiło. Czasami odkładałam na bok tę książkę, by przemyśleć sobie niektóre sprawy i zastanowić się nad tym, jak bardzo błędne było postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości. Uważam, że każdy powinien zapoznać się z tą historię i poznać prawdę. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi Zażyj kultury <3


Tytuł: Wróbelek z kości
Autor: Zana Fraillon
Wydawnictwo: Poradnia K.
Data wydania: 10 maja 2017
ISBN: 9788363960827
Liczba stron: 208
Ocena: 6/6