czwartek, 18 sierpnia 2016

#71 Eden. Nowy początek - Mia Sheridan

Czy wierzycie w przeznaczenie? Sądzicie, że los coś dla Was przygotował i nic tego nie zmieni? U mnie jest różnie. Mam wrażenie, że niektóre rzeczy musiały się zdarzyć, ale innym dałoby się zapobiec. Czasami przeznaczone nam jest spotkanie osoby, która odmieni nasze życie. Sprawi, że otworzymy się na świat i staniemy się lepsi. Być może to właśnie ona, uleczy zranioną duszę, odegna demony przeszłości. Po prostu weźmie w ramiona, kiedy najbardziej tego potrzebujemy i sprawi, że wszystko się ułoży. Ludzie są zadziwiający. Mimo całej brzydoty, która ich otacza, okrucieństwa panującego na świecie, potrafią znaleźć piękno w najmniej niespodziewanym miejscu, w sercu drugiego człowieka. To właśnie przeznaczenie naprowadza nas powoli w stronę dobra i rozświetla nasze serca. Nie wierzę w zły los. Sądzę, że odpowiadamy za nasze czyny i podejmujemy własne decyzje. Myślę, że przeznaczenie tylko nas naprowadza na właściwe tory, a to, co zrobimy z tą szansą, należy wyłącznie do nas. Myśleliście kiedyś, co by było, gdyby? Co, jeśli zmienilibyście przeszłość? Nie bylibyście tymi samymi osobami, utracilibyście część siebie. To właśnie przeszłość sprawia, że stajemy się osobami, którymi jesteśmy, ale nie warto zasiadać na laurach, tylko walczyć o więcej. Być kimś lepszym, cały czas zdobywać nowe doświadczenia, nie ranić innych, być szczęśliwym. Wracając do przeznaczenia — odgrywa ono dużą rolę w książce, którą dziś zrecenzuję. Los połączył dwie piękne dusze nicią pełną miłości i kiedy się zagubili, utracili siebie, znów zesłał ich sobie pod nogi, a ich serca odżyły. Byli swoim własnym przeznaczeniem i nikt nie mógł tego zmienić. Kochani, przychodzę dziś do Was z książką, o której słyszał chyba każdy, czyli ,,Eden. Nowy początek" będącej kontynuacją pięknej miłosnej historii, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Mia Sheridan znów mnie całkowicie zniszczyła, a później siłą miłości scaliła moją duszę. Zapraszam do zapoznania się z recenzją!


,,Westchnąłem głęboko i niespokojnie, a potem wyciągnąłem do niego rękę. Przysunął się do mnie powoli, ale schwycił moją dłoń tak mocno, że jeślibym się rzucił, on bez wątpienia poleciałby za mną. Wiedziałem, że nie zamierza mnie puszczać."


Nic na świecie nie jest tak mocne, jak prawdziwa miłość!

Po tragicznej powodzi, w której na własną prośbę zginęli niemal wszyscy mieszkańcy Arkadii, życie Caldera i Eden zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że to drugie nie żyje, że padło ofiarą zbiorowego szaleństwa sekty. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera i uczy jego wnuczkę grać na fortepianie, a Calder walczy z demonami pod opieką Xandra — przyjaciela z lat dzieciństwa, który także stracił w powodzi całą swoją rodzinę. Powoli uczą się żyć bez siebie — ona dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, i odnajduje matkę, on zostaje uznanym artystą malarzem. Jednak nic nie jest w stanie zapełnić pustki, jaką oboje czują w sercu, zabić tęsknoty za utraconą miłością. Złamane serca pozostają złamane… do czasu, gdy drogi Caldera i Eden znów się przecinają.

Przypadek czy przeznaczenie? Raz jeszcze powróć do świata, w którym mądrość, miłość i odwaga pozwalają bohaterom przetrwać najcięższe chwile. Zobacz, jak walczą o swoją godność, spełnienie i szczęście.

Eden. Nowy początek to książka o walce dobra ze złem, miłości mocniejszej niż śmierć i sile nadziei, która nie pozwala poddać się rozpaczy. Od zarania dziejów do końca świata.

,,-Ale dziś przez cały dzień myślałem tylko o pięknie, jakiego razem doświadczyliśmy. O miłości i o zachwycie. Wystarczyło chwilę się zastanowić, by odkryć, jak wiele dobra odnaleźliśmy nawet pośród najgłębszej rozpaczy, nawet w najczarniejszym mroku."

Minęły trzy lata od czasu powodzi, która przyniosła śmierć członkom Akadii. Eden i Calder przeżyli jako jedyni, ale o tym nie wiedzą. Dręczeni demonami przeszłości, usychający z tęsknoty nie potrafią sobie poradzić. Pragną tylko tej drugiej osoby, a śmierć jawi im się jako wybawienie. Eden, cudem ocalała, wsiadła do pierwszego pociągu i pojechała do Cincinnati w Ohio. Głodna, przemarznięta, przerażona dziewczyna trafiła do domu bogatego, starego jubilera i znalazła pracę, która polegała na uczeniu jego wnuczki. Calder w tym czasie topił smutki w alkoholu i chciał dołączyć do swojego Blasku poranka. Gdyby nie pomoc jego najlepszego przyjaciela Xander'a, dawno, by go nie było. Kupując za ostatnie pieniądze artykuły malarskie, uratował go. Calder rzucił się w wir sztuki, a z czasem jego obrazy stały się popularne. Kiedy Feliks umarł, pozostawił Eden informację o jej matce. Dziewczyna postanawia ją odnaleźć. Okazuje się, że została porwana i teraz może rozpocząć nowe życie. Pewnego dnia jej kuzynka zabiera ją na wystawę sławnego malarza, a Eden rozpoznaje samą siebie na jego obrazach. Calder i Eden odnajdują się, ale to nie koniec problemów. Policja dowiaduje się prawdy o żyjących członkach Akadii, a media wyczuwają dobry temat. Młodzi muszą sobie radzić nie tylko z nowym światem, ale również z widmem przeszłości. Czy teraz będą bezpieczni? Czy ich miłość pokona każdą przeszkodę? Jaka tajemnica stoi za Akadią? Czy przeznaczenie istnieje?
,,Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie — nadejście światła po czasie mroku? Może właśnie o to chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach, to być może nie szuka się piękna wcale."
,,Eden. Nowy początek" to wzruszająca, przepiękna, niosąca nadzieję powieść, która skrada serce. Opowiada o pięknie przeznaczenia, sile miłości i bezustannej walce o własne szczęście. Autorka znów wrzuca nas w wir emocji i zabiera oddech. Motyw walki dobra ze złem, czyli miłości z demonami przeszłości sprawia, że czytelnika przechodzą dreszcze, a serce przyśpiesza. Uczucie, którym przepełniona jest powieść, jest silniejsze od śmierci, ciemności, zła. Niesie nadzieję i przenika najciemniejsze mroki, by promienie miłości mogły wyjść na zewnątrz i czynić świat lepszym. Potrafi rozgonić najgłębszą rozpacz i utulić w swoich silnych ramionach, aż wszystko się ułoży. Piękna, magiczna, intrygująca powieść kradnie dusze. Tam, gdzie ,,Calder. Narodziny odwagi" był senną wędrówką poprzez koszmary, tak kontynuacja jest niczym huragan. Dynamiczna, szybka, wyrazista. Bohaterowie wydorośleli, wydarzenia z przeszłości odcisnęły na nich piętno. Akcja jest szybka, konkretna. Autorka znów zachwyca mnie dialogami, a piękne cytaty pojawiają się, jak grzyby po deszczu. Mia Sheridan zaraziła mnie swoją twórczością. Czekam na jej kolejne książki z wielką niecierpliwością. Wiem, że mogę liczyć na niesamowitą historię miłosną, która na zawsze pozostanie w moim sercu. Tak jak to jest z Calderem i Eden. Wiele razy miałam ochotę ich przytulić i odegnać całe zło, które się na nich uwzięło. W tej części mamy okazję zagłębić się w przeszłość Hectora i usłyszeć o zdarzeniach, które przyczyniły się do jego obłędu. Nawet po śmierci, nawiedza zakochanych, ale ich miłość jest silniejsza, niż się wydaje. Zaczarowana powieść, którą czyta się szybko, tak jak w moim przypadku zajęło to tylko cztery godziny. Nie mogłam się od niej oderwać. Historia o Irysie i Blasku Poranka sprawia, że serca wykonują szaleńczy galop, a dusza się raduje. Niesamowita!
,,-Nasze serca obrastają w rozmaite rzeczy; trochę tak jak ja przypinałam tamte artykuły na tylnych drzwiach szafy albo jak ty pokryłeś ściany pracowni obrazami, które mnie przedstawiały. - Uśmiechnęłam się do niego łagodnie. - Nasze serca oplata sieć rzeczy, które cenimy, których potrzebujemy, które sprawiają, że jesteśmy sobą. Ale może... może dopiero wtedy, gdy coś złamie nam serce, te rzeczy mogą trafić do wnętrza samej naszej istoty. Może dopiero wtedy rzeczy te stają się prawdziwą częścią nas. Dopiero wtedy potrafimy prawdziwie zrozumieć i ujrzeć cierpienie innych, bo sami go doświadczyliśmy. Bo za sprawą bólu staliśmy się lepsi, wrażliwsi. Może właśnie na tym polega prawdziwe miłosierdzie. Może właśnie taki jest sens istnienia bólu."
Religia starożytnych Greków odgrywa znaczącą rolę w książce. Trochę ją Wam przybliżę. Zawsze z chęcią słuchałam opowieści o herosach, bogach. Mitologia stała się moim konikiem i sądzę, że pozostanie tak na zawsze. Osoby, które czytały już ,,Caldera" pewnie zauważyli dużo powiązań z greckim politeizmem. Starożytni, jak i akadyjczycy wierzyli w 12 bogów, którzy ciągle towarzyszą w ludzkim żywocie. Dzieci Hectora noszą imiona herosów, bożków, a Akadia przypomina Pola Elizejskie, czyli piękne miejsce, w którym wszyscy są szczęśliwi. Religia stworzona przez założyciela sekty ma również powiązania z innymi wyznaniami. Przykładowo Pismo Święte zastępowało Święta Księga, Hectora twierdził, że ma wizje niczym wyrocznia delficka, która była pośrednikiem między bogami i to właśnie przez jej usta przemawiali. W książce ważna jest legenda o Wodniku, czyli porwanym przez Zeusa pięknym chłopcu o imieniu Ganimedes, który usługiwał bogom na Olimpie, zajmując się przynoszeniem ambrozji i nektaru. Z czasem niewolnik miał dość i wylał całą wodę bogów, tym samym wywołując wielką powódź, która zalała świat. Hector wierzył, że te zdarzenie ponownie będzie miało miejsce i starał się przygotować do tego swój lud. Akadia była pięknym miejscem, ale obłęd i zło ją zniszczyły, splugawiły. Jak widzicie, religia starożytnych jest bardzo ważna w tej powieści.
,,Czułem się lekko na ciele i duszy, odnajdywałem beztroski spokój w samym byciu z Eden, cieszeniu się naszą wolnością. Długo na nią czekaliśmy, ale wreszcie mogliśmy jej posmakować. Pomimo wszystkiego, co utraciliśmy; mimo że oboje zostaliśmy obdarci z tak wielu rzeczy, mieliśmy siebie nawzajem i w końcu mogliśmy to świętować. Ja zaś nareszcie pozwalałem sobie wierzyć, że życie jeszcze roztoczy swoje uroki — przede mną, przed nią, przed nami."

Eden zdołała przeżyć tragedię, ale straciła osobę, którą kochała. Choć minęły trzy lata, nadal nie może pogodzić się ze stratą Caldera. W jej oczach cały czas czai się pustka, a jedyne co ją utrzymuje przy życiu, jest nowa rodzina, którą zyskała oraz szukanie informacji o Akadii, oraz Hectorze. Po śmierci Feliksa odnajduje swoją mamę, która, choć cieszy się z jej powrotu, to nadal nie może pogodzić się z jej uprowadzeniem i traktuje ją jak małą dziewczynkę. Wydaje się, że tylko jej kuzynka Molly ją rozumie. Pewnego dnia zabiera ją na wystawę słynnego malarza, a Eden z Calderem znów się spotykają. Młoda kobieta jest silniejsza, odważniejsza i choć przeżyła tyle cierpienia, nadal emanuje dobrocią. Zrobi wszystko, by nikt nie zagrażał jej ukochanemu oraz rodzinie. Eden jest niezwykle ciekawa świata, a przede wszystkim za cel ustawiła sobie poznanie prawdziwej tożsamości Hectora. Calder cudem przeżył, ale strata kobiety, którą kocha, zabiła go. Balansuje na granicy śmierci. Gdyby nie Xander już dawno, by ze sobą skończył. Alkohol połączony z malarstwem pozwala mu przeżyć. Z czasem pod wpływem przyjaciela zaczyna spotykać się z pewną kobietą, ale kiedy do jego życia powraca Eden, wie, kto jest jego duszą. Zdeterminowany, by przeżyć z nią całe życie, Calder zrobi wszystko, by tak się stało. Irys wydoroślał, stał się bardziej nowoczesny i teraz wraz z Eden pragnie poznać swoją historię. Xander robi, co tylko może, by jego najlepszy przyjaciel, nie zrobił sobie krzywdy. Na własny sposób radzi sobie z traumatycznymi zdarzeniami i rzuca się w wir seksu. Boi się prawdziwego związku. Molly, choć zna Eden od niedawna, traktuje ją jak siostrę, którą się opiekuje, a zarazem pozwala jej na samodzielność. Carolyn już raz straciła córkę, ale nie dopuści do tego znowu. Ciągle towarzyszy jej strach i nie może pogodzić się, że Eden nie jest już małą dziewczynką. Postrzega Caldera jako konkurenta, do serca jej córki. Trójka ocalałych bardzo się zmieniła, traumatyczne przeżycia odcisnęły na nich piętno, ale nie stracili swojej dobroci i piękna.


,,-Czasami wyobrażam sobie, że jestem deszczem. - Zaśmiałam się cicho. - Kiedy jestem sama, wystawiam na niego twarz... - pokazałam, jak unoszę twarz ku niebu — a wtedy mogę go poczuć. - Zamknęłam oczy. - Nie ma miejsca, w którym mogłabym go odwiedzić, jestem więc z nim, gdy pada."
,,Eden. Nowy początek" to magiczna, piękna, wzruszająca kontynuacja miłości Caldera i Eden. Przygotujcie się na dużą dawkę emocji, gromadę łez oraz nadzieję, którą niesie ta powieść. Mia Sheridan pisze coraz lepsze książki, czego dzisiejsza pozycja jest przykładem. W wielkim stylu zdobywa listy bestsellerów, a zbliża się coraz bardziej do granicy, kiedy zostanie okrzyknięta królową. Ta powieść jest doroślejsza, jeszcze bardziej zaczarowana. Serce zaczyna galopować, by za chwilę stanąć w miejscu. Od dawna nie czytałam takich książek, tak dobrych i intrygujących. Historia Caldera i Eden pełna jest niebezpieczeństwa, smutku, a zarazem piękna miłości. To właśnie z najgorszej brzydoty powstaje prawdziwe piękno. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję grupie wydawniczej Helion <3


Tytuł: Eden. Nowy początek
Autor: Mia Sheridan
Cykl: A Sign of Love (tom 2)
Wydawnictwo: Septem, EditioRed
Data wydania: 3 sierpnia 2016
ISBN: 9788328320314
Liczba stron: 287
Ocena: 6/6