
Nikt im nie będzie mówił, jak mają żyć. Nikt ich nie powstrzyma. Walka jest ich żywiołem. Nie potrzebna im wygoda ani ciepły kąt. Oni pragną prawdziwego, pełnego niebezpieczeństw życia. Chcą czuć wiatr w sierści. Polowanie jest ich radosnym rytuałem. Co im da sucha karma? Przecież ona nie ma smaku — mówią. Chcą zasłużyć na jedzenie. Pragną być łowcami i dzięki sprytowi i umiejętnościom nakarmić klan. Walka jest niczym najpiękniejszy dzień. Kolejne lekcje, w których mentorzy pokazują im nowe techniki oraz spotkania z innymi wojownikami sprawiają, że czują radosne podniecenie. Wiecie o kim mowa? Kto jest tak bardzo niezależny od innych? Kim są istoty, które mają gdzieś wygody? Ci szaleni łowcy i silni wojownicy to koty. Dzikie stworzenia, które nie chcą kontroli. Pięć obozów różnych klanów wychowuje swoje młode na wojowników. Nic ich przed tym nie powstrzyma. Pełne chwały, wzbudzające grozę — lepiej nie mieć z nimi do czynienia. Nie zawahają się przed niczym, by uratować swoich pobratymców. Uważajcie! One są wszędzie, a nikt nie wie, kiedy zaatakują... Zapraszam was dziś na recenzję książki, która okazała się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie. Porównywana do Harry’ego Pottera, czy ,,Władcy Pierścienie" opowieść o kotach. Nie wiem, czy to jest prawda, ponieważ nigdy nie miałam styczności z tymi lekturami, ale wiem jedno ,,Ucieczka w dzicz" Erin Hunter to pełna przygód oraz niebezpieczeństw powieść, w której można się zakochać. Zapraszam na recenzję!
Szablon stworzony z
przez
Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.